piątek, 28 lipca 2017

Czy policjantowi przysługuje wolne na oddanie krwi?



Lato w pełni. Jak wiadomo w okresie tym panuje wzmożone zapotrzebowanie na krew. Dochodzi do większej liczby wypadków niż zwykle a wielu stałych krwiodawców przebywa na urlopach. Krwi brakuje w stacjach krwiodawstwa, a co za tym idzie także w szpitalach.

Tak się składa, że moja kancelaria znajduje się niedaleko Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Szczecinie uznałem więc, że czas najwyższy się tam udać i pomóc innym.

Dlaczego piszę o tym na blogu? Bo problem krwiodawstwa jest bliski również służbom mundurowym. Honorowymi dawcami krwi pozostaje wielu wojskowych czy policjantów. Nie rzadko przecież zdarza się, że sami żołnierze czy policjanci krwi takiej potrzebują (np. rani w czasie wykonywania obowiązków służbowych). Regularnie organizowane są akcje, podczas których funkcjonariusze Policji zbiorowo "upuszczają" sobie krwi (nie tylko dla swoich koleżanek czy kolegów). W leżącym w sąsiedztwie Szczecina Stargardzie (do niedawna "Szczecińskim") funkcjonuje nawet Policyjny Klub Honorowych Dawców Krwi, który jest partnerem RCKiK w Szczecinie.

Korzystając z okazji chciałbym poruszyć temat honorowego oddawania krwi w czasie służby i odpowiedzieć na pytanie czy funkcjonariuszowi Policji chcącemu oddać krew przysługuje  "wolne", tak jak innym pracownikom.

Ustawa z dnia 22 sierpnia 1997 r. o publicznej służbie krwi przewiduje, że zasłużonemu honorowemu dawcy krwi i honorowemu dawcy krwi przysługuje zwolnienie od pracy w dniu, w którym oddaje krew, i na czas okresowego badania lekarskiego dawców krwi na zasadach określonych w odrębnych przepisach. Z prawa tego możemy skorzystać już przy pierwszym oddaniu krwi, gdyż już wtedy stajemy się "Honorowym Dawcą Krwi" (większa ilość oddanej krwi jest potrzebna od uzyskania tytułu "Zasłużonego Honorowego Dawcy Krwi").

Jak wiadomo służba w policji ma charakter szczególny i nie wszystkie uprawnienia przysługujące "zwykłym" pracownikom odnoszą się do policjantów (np. Kodeks pracy stosuje się wobec nich wszakże tylko jeśli ustawa o Policji tak stanowi i nie zdarza się to często).

Art. 121b ust. 2 pkt 2 ustawy o Policji przewiduje, że zwolnienie lekarskie obejmuje okres, w którym policjant jest zwolniony od zajęć służbowych z powodu oddawania krwi lub jej składników w jednostkach organizacyjnych publicznej służby krwi lub z powodu okresowego badania lekarskiego dawców krwi.

Powyższy przepis nie pozostawia wątpliwości, że funkcjonariuszowi Policji oddającemu honorowo krew co do zasady przysługuje zwolnienie od zajęć służbowych (nieobecność na służbie z powodu donacji powinna być uznana za usprawiedliwioną). Do skorzystania z tego uprawnienia konieczne jest przedstawienie właściwemu przełożonemu zaświadczenia jednostki organizacyjnej publicznej służby krwi, w terminie 7 dni od jego otrzymania (art. 121d ust. 3).

Policjantowi za okres zwolnienia od zajęć służbowych z powodu oddania krwi lub jej składników lub z powodu badania lekarskiego dawców krwi przysługuje prawo do 100% uposażenia (art. 121b ust. 5).

Czy policjant może bez ograniczeń korzystać z tego uprawnienia? Zaznaczyć trzeba w tym miejscu, że mężczyzna może oddać pełną krew co 2 miesiące, kobieta co 3 miesiące, składniki krwi można oddawać jeszcze częściej. Dzielenie się swoją krwią to postawa bez wątpienia szlachetna, nie ulega jednak wątpliwości, że każdy funkcjonariusz powinien mieć na uwadze również szeroko pojęte dobro służby. Wola oddania krwi nie powinna doprowadzać do paraliżu organizacyjnego jednostki. Policjant nie powinien planować oddawania krwi w dniu, w którym przewidziana została do wykonania większa niż zazwyczaj ilość zadań. Ważne jest też aby nie zaskakiwać przełożonego swoim zwolnieniem w ostatniej chwili. Oddanie krwi to nie nagła choroba, której policjant nie jest w stanie przewidzieć.

UWAGA! Policjant jest zobowiązany uprzedzić swojego przełożonego o niemożności stawienia się do służby lub spóźnieniu z przyczyny z góry wiadomej lub możliwej do przewidzenia oraz określić przewidywany czas trwania nieobecności (tak stanowi § 15 ust. 1 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z 14 maja 2013 r. w sprawie szczegółowych praw i obowiązków oraz przebiegu służby policjantów).

poniedziałek, 24 lipca 2017

Uwaga na termin zaskarżenia orzeczenia dyscyplinarnego!


Postępowanie dyscyplinarne to pewna forma postępowania administracyjnego, ale jak już kiedyś wspominałem (można o tym poczytać tutaj) nie stosuje się do niego przepisów kodeksu postępowania administracyjnego, a jedynie przepisy ustawy o Policji i w zakresie wskazanym przez tę ustawę niektóre przepisy Kodeksu postępowania karnego. Należy o tym pamiętać, gdyż pewne nawyki zaczerpnięte z procedury administracyjnej (lub karnej) mogą przysporzyć nam sporo kłopotów gdy przyjdzie nam zmierzyć się z dyscyplinarką.

Czujność należy zachować m.in. w sytuacji, gdy obwiniony funkcjonariusz zdecyduje się na ustanowienie obrońcy.

Zgodnie z art.  135f. ust. 6 ustawy o Policji orzeczenia, postanowienia, zawiadomienia i inne pisma, wydane w toku postępowania dyscyplinarnego, doręcza się obwinionemu oraz obrońcy, jeżeli został ustanowiony. W razie doręczenia obwinionemu i obrońcy w różnych terminach pisma, od którego przysługuje odwołanie lub zażalenie, termin do złożenia odwołania lub zażalenia liczy się od dnia doręczenia, które nastąpiło wcześniej.

Obrońca przed złożeniem odwołania od orzeczenia dyscyplinarnego (jak również zażalenia od postanowienia) powinien się upewnić czy przypadkiem reprezentowanemu przez niego obwinionemu orzeczenie nie zostało doręczone wcześniej. Może się bowiem okazać, że w rzeczywistości będzie dysponował krótszym czasem na sporządzenie środka odwoławczego niż to wynika z przepisów. Dlatego tak bardzo ważne przy postępowaniu dyscyplinarnym jest, aby obrońca i obwiniony na bieżąco informowali się wzajemnie o wpływającej do nich korespondencji.

Należy również zwrócić uwagę na sam termin jaki przysługuje na zaskarżenie niekorzystnego dla nas orzeczenia dyscyplinarnego, który jest wyjątkowo krótki. Zgodnie z  art.  135k ustawy o Policji od orzeczenia wydanego w pierwszej instancji obwinionemu przysługuje odwołanie w terminie 7 dni od dnia doręczenia orzeczenia.

Generalną zasadą w Kodeksie postępowania administracyjnego jest 14 dniowy termin na złożenie odwołania od decyzji organu I instancji. Na wniesienie apelacji od wyroku sądu I instancji w postępowaniu karnym również mamy 14 dni. Obwiniony w postępowaniu dyscyplinarnym jako strona tego postępowania (jeśli zestawi się go ze stronami postępowania administracyjnego i karnego) jest więc pokrzywdzony w zakresie czasu jaki ma do dyspozycji na przygotowanie odwołania do organu wyższej instancji.

Oczywiście nie muszę przypominać, że orzeczenia dyscyplinarne powinny zawierać pouczenie o prawie, terminie i trybie wniesienia odwołania. Mimo wszystko zwracam jednak na uwagę na te kwestie, gdyż wiem, że różnie to bywa z czytaniem pouczeń 😉.

czwartek, 20 lipca 2017

Pokrzywdzony funkcjonariusz jako oskarżyciel posiłkowy

Policjant w trakcie wykonywania swoich obowiązków służbowych w terenie jest stale narażony na nieprzewidziane i rodzące niebezpieczeństwo zachowania ze strony osób, wobec których przeprowadzana jest interwencja (a nie rzadko także ze strony osób postronnych). Obelgi kierowane pod adresem funkcjonariuszy, szarpaniny, przepychanki i wszelakie inne przejawy utrudniania interwencji zdarzają się w służbie na porządku dziennym. Nie rzadko dochodzi też do napaści na funkcjonariuszy (jak np. w tym przypadku z ostatnich dni, nagłośnionym przez media), która kończy się odniesieniem ran przez policjantów. 

Naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza (art. 222 kk), czynna napaść na funkcjonariusza (art. 223 kk), czy znieważenie funkcjonariusza (art. 226 kk) stanowią przestępstwa ścigane z urzędu. Oznacza to, że do ścigania sprawcy i jego ukarania nie jest potrzebny w tych przypadkach ani wniosek, ani zgoda pokrzywdzonego funkcjonariusza. Prokurator jest zobowiązany wszcząć postępowanie karne w przypadku powzięcia informacji o takich zdarzeniach (w przypadku znieważenia lub naruszenia nietykalności cielesnej "zwykłego" obywatela sprawa odbywa się w trybie prywatnoskargowym, czyli co do zasady bez udziału prokuratora).

W toku swojej działalności prawniczej zauważyłem, że jeśli już dojdzie do wszczęcia postępowania karnego przeciwko sprawcy znieważenia, naruszenia nietykalności cielesnej czy też napaści na funkcjonariusza to nie każdy policjant korzysta wówczas w pełni z praw jakie przysługują mu w toku takiej sprawy jako pokrzywdzonemu. Często spotykanym przeze mnie zaniechaniem ze strony pokrzywdzonych policjantów jest brak złożenia oświadczenia o działaniu w toku postępowania karnego (na etapie sądowym) w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Wydawałoby się, że to proceduralny szczegół. Pokrzywdzony pozostaje przecież cały czas pokrzywdzonym. Tak samo jak był przesłuchiwany przez prokuratora, tak samo będzie przesłuchiwany przez sąd. Będzie miał nawet prawo do złożenia przed sądem ewentualnego wniosku o naprawienie szkody lub przyznanie zadośćuczynienia. Cały czas więc będzie uczestniczył w postępowaniu, jednak - co należy podkreślić - już nie na tych samych zasadach co wcześniej. I tu właśnie leży pies pogrzebany, a dokładnie w różnicy pomiędzy uczestnikiem postępowania karnego na etapie sądowym, jakim jest pokrzywdzony (już w zasadzie tylko świadkiem) a jego stroną, (pokrzywdzonym - oskarżycielem posiłkowym), ich pozycją procesową i uprawnieniami, które diametralnie się różnią.

Chciałbym w tym miejscu przypomnieć, że o ile osoba pokrzywdzona pozostaje stroną postępowania karnego na etapie śledztwa, o tyle przestaje nią być formalnie w momencie kiedy sprawa zostaje przekazana z prokuratury do sądu (a ściślej rzecz ujmując następuje to w chiwli rozpoczęcia przewodu sądowego). Pokrzywdzony w momencie procedowania sprawy przed sądem staje się już faktycznie tylko świadkiem zwanym "pokrzywdzonym". Wiąże się z tym utrata wielu istotnych uprawnień, o czym za chwilę. 

Aby utrzymać swój status strony niezbędne jest w tym celu złożenie oświadczenia o tym, iż pokrzywdzony będzie działał  na dalszym etapie postępowania w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Dzięki temu zachowa on takie uprawnienia jak: możliwość przeglądania i wykonywania kopii akt postępowania, aktywnego uczestniczenia w czynnościach procesowych, czy też zaskarżania orzeczeń kończących postępowanie. 

Pokrzywdzony funkcjonariusz, który nie złoży oświadczenia o działaniu w charakterze oskarżyciela posiłkowego nie będzie mógł zapoznać się z aktami sprawy (chyba, ze uzyska na to zgodę prezesa sądu), nie będzie mógł zadawać pytań świadkom w trakcie przesłuchań na rozprawie, nie będzie mógł składać wniosków dowodowych, a co najważniejsze nie będzie mógł zaskarżyć niekorzystnego dla siebie wyroku, gdy np. sąd uniewinni sprawcę przestępstwa, wymierzy mu zbyt łagodną karę lub przyzna pokrzywdzonemu policjantowi zbyt niskie zadośćuczynienie (a o takie świadczenie może się przecież starać policjant, gdy zostanie znieważony lub dozna uszczerbku na zdrowiu na skutek naruszenia nietykalności cielesnej lub napaści).

UWAGA! Oświadczenie o działaniu w charakterze oskarżyciela posiłkowego zgodnie z art. 54 § 1 kpk należy złożyć do czasu rozpoczęcia przewodu sądowego na rozprawie głównej (czyli przed odczytaniem aktu oskarżenia przez prokuratora). Oświadczenie to można złożyć na piśmie przed pierwszą rozprawą lub ustnie do protokołu (pamiętając aby nastąpiło to na początku rozprawy, zanim prokurator przystąpi do odczytywania aktu oskarżenia). I jeden mały wyjątek. Jeśli sprawa dotyczy wykroczenia wówczas pokrzywdzony składa takie oświadczenie w terminie 7 dni od doręczenia mu zawiadomienia o przesłaniu wniosku o ukaranie.

Nie ulega wątpliwości, że na wszelki wypadek lepiej jest zachować możliwość aktywnego udziału w postępowaniu karnym, nigdy bowiem do końca nie wiadomo czy dana sprawa - po skierowaniu do sądu aktu oskarżenia - potoczy się po naszej myśli. Będąc pokrzywdzonym warto też zastanowić się nad ustanowieniem dla siebie pełnomocnika w osobie adwokata lub radcy prawnego, który dopilnuje naszych interesów i odciąży nas od dodatkowej pracy. Należy mieć na względzie, że w przypadku skazania sprawcy może zostać orzeczony wobec niego obowiązek zwrotu na rzecz oskarżyciela posiłkowego kosztów ustanowienia takiego pełnomocnika.

czwartek, 29 czerwca 2017

Odpowiedzialność funkcjonariusza Policji za wypadek drogowy spowodowany w czasie służby


Policjant udający się na miejsce interwencji oznakowanym radiowozem nieumyślnie narusza zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym i powoduje wypadek, w którym osoba kierująca innym pojazdem odnosi obrażenia ciała w postaci licznych potłuczeń i złamania ręki. Poszkodowany przechodzi zabieg operacyjny w związku ze złamaniem oraz rehabilitację. Po kilkunastu tygodniach ręka wraca do pełnej sprawności. Poważnemu uszkodzeniu uległ radiowóz i pojazd poszkodowanego, ale auta ostatecznie da się naprawić. Radiowóz posiada ubezpieczenie OC, ale nie został zaopatrzony w AC. 

Jak kształtuje się odpowiedzialność funkcjonariusza w przedstawionej sytuacji?

Rozważania należy podjąć na trzech płaszczyznach: karnej, dyscyplinarnej i cywilnej.


Odpowiedzialność karna policjanta


Przede wszystkim - zakładając że wina sprawcy nie budzi w omawianym przypadku wątpliwości - mamy tu do czynienia z popełnieniem przestępstwa przez policjanta. Gdyby skończyło się na samych potłuczeniach, a nie na złamaniu ręki czyn zakwalifikowany zostałby jako wykroczenie, ale niestety w tym przypadku ani poszkodowany, ani sprawca nie mieli aż tyle szczęścia. 

Policjantowi za popełniony czyn grozi odpowiedzialność karna. Z racji tego, że był on nieumyślny i nie stanowi przestępstwa o dużym ciężarze gatunkowym wyrok nie powinien być dotkliwy, a w pewnych przypadkach sprawa skończyć się może warunkowym umorzeniem. Nie ma co ukrywać, że drugie rozwiązanie byłoby najkorzystniejsze dla policjanta z uwagi na utrzymanie stanu niekaralności. Karalność policjanta za przestępstwo i przestępstwo skarbowe wiąże się bowiem z ryzykiem zwolnienia ze służby. O ile w przypadku przestępstw umyślnych zwolnienie ze służby ma charakter obligatoryjny o tyle w przypadku przestępstw nieumyślnych np. wypadków drogowych komendant może ale nie musi podejmować decyzji o zwolnieniu (mówi o tym art. 41 ustawy o Policji). 

Tutaj mała uwaga: procedura zwolnienia odbywa się w takim przypadku w trybie administracyjnym a nie dyscyplinarnym. 

Co do zasady zwolnienia ze służby obawiać się może policjant powodujący wypadek dotkliwy w skutkach (ciężki uszczerbek na zdrowiu lub śmierć innej osoby) i wywołany umyślnym naruszeniem zasad ruchu drogowego. Jeśli skutki wypadku nie są poważne lub też do zdarzenia doszło na skutek nieumyślnego naruszenia zasad w ruchu drogowym (tak jak w stanie faktycznym przywołanym przeze mnie na wstępie) do zwolnienia dojść nie powinno. 

Kolejna uwaga: przestępstwo określone w art. 177 kk jest nieumyślne, natomiast prowadzące do nich naruszenie zasad w ruchu drogowym może być zarówno umyślne jak i nieumyślne.

W postępowaniu karnym istnieje jeszcze ryzyko zasądzenia od sprawcy wypadku na rzecz pokrzywdzonego obowiązku naprawienia szkody lub zadośćuczynienia.


Odpowiedzialność dyscyplinarna policjanta


Gwoli przypomnienia wskazuję, że naruszeniem dyscypliny służbowej jest czyn policjanta polegający na zawinionym (umyślnym lub nieumyślnym) przekroczeniu uprawnień lub niewykonaniu obowiązków wynikających z przepisów prawa lub rozkazów i poleceń wydanych przez przełożonych uprawnionych na podstawie tych przepisów.

Należy mieć świadomość, że odpowiedzialność dyscyplinarna nie łączy się z odpowiedzialnością karną. Są to dwa odrębne postępowania, które prowadzi się niezależnie. Jak wskazuje ustawa o Policji w art. 132 w ust. 4, czyn stanowiący przewinienie dyscyplinarne, wypełniający jednocześnie znamiona przestępstwa lub wykroczenia albo przestępstwa skarbowego lub wykroczenia skarbowego, podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej niezależnie od odpowiedzialności karnej.

Możliwe jest zatem wymierzenie policjantowi kary dyscyplinarnej w związku popełnieniem przez niego przestępstwa nieumyślnego niezależnie od sankcji orzeczonych przez sąd w sprawie karnej. 


Odpowiedzialność majątkowa (cywilna) policjanta

Poszkodowany w wypadku drogowym może żądać od sprawcy naprawienia szkody (za uszkodzony pojazd), zapłaty zadośćuczynienia za doznaną krzywdę (cierpnie fizyczne i psychiczne oraz uszczerbek na zdrowiu), a także zwrotu kosztów leczenia (w grę wchodzi jeszcze renta, ale to przy ciężkich uszkodzeniach ciała wiążących się kalectwem). Czy wszystkie te koszty w analizowanym stanie faktycznym będzie musiał pokryć policjant?

W tym miejscu należy przywołać treść ustawy ustawie z dnia 7 maja 1999 r. o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy Policji, Straży Granicznej, Służby Celno-Skarbowej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Więziennej, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego i Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Art. 9 ust. 1 tej ustawi stanowi, że: "W razie wyrządzenia szkody osobie trzeciej przez funkcjonariusza przy wykonywaniu obowiązków służbowych, wyłącznie obowiązany do naprawienia szkody, na zasadach określonych przepisami Kodeksu cywilnego, jest Skarb Państwa reprezentowany przez organ lub jednostkę, o których mowa w art. 1 ust. 1, w których funkcjonariusz pełnił służbę w chwili wyrządzenia szkody."

Zgodnie z powyższa normą  za wszelkie roszczenia cywilne poszkodowanego co do zasady będzie odpowiadał Skarb Państwa (właściwy komendant) a nie funkcjonariusz. Ustawa znosi więc bezpośrednią odpowiedzialność funkcjonariusza względem osoby trzeciej. 

Radiowóz, którym poruszał się funkcjonariusz Policji posiadał ważną polisę ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnoprawnej, co dodatkowo upraszcza sprawę. W takiej sytuacji poszkodowany będzie mógł zwrócić się ze swoimi roszczeniami o zapłatę do Skarbu Państwa lub ubezpieczyciela, którzy będą ponosili w tym przypadku odpowiedzialność solidarną (oznacza to, że poszkodowany może  zwrócić się do obu podmiotów jednocześnie lub jednego z nich wedle wyboru). Generalnie w tego typu sprawach kończy się na tym, że finalnie kasę na stół i tak wykłada ubezpieczyciel.

Możliwość orzeczenia od sprawcy wypadku obowiązku naprawienia szkody lub zapłaty zadośćuczynienia - jak już wspomniałem - występuje w postępowaniu karnym (art. 9 ust. 1 ustawy o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy nie znosi w tym przypadku bezpośredniej odpowiedzialności majątkowej, znajduje on zastosowanie tylko w procedurze cywilnej). O ile więc w sprawie karnej sąd nie orzekł od sprawcy wypadku obowiązku naprawienia szkody lub zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonego, to na etapie ewentualnego postępowania cywilnego policjant powinien już spać spokojnie. Z drugiej strony orzeczenie w postępowaniu karnym obowiązku naprawienia szkody lub zadośćuczynienia nie wyłącza możliwości dochodzenia dalszych roszczeń przez poszkodowanego na drodze cywilnej ale już od Skarbu Państwa lub ubezpieczyciela, a nie policjanta.

I jeszcze jedna istotna kwestia.

Art. 9 ust 2 ustawy o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy: "Funkcjonariusz ponosi przewidzianą w przepisach ustawy odpowiedzialność wobec Skarbu Państwa, który naprawił szkodę, o której mowa w ust. 1."

Gdyby więc szkodę względem osoby trzeciej naprawił Skarb Państwa, to wówczas może domagać się on tzw. regresu od policjanta. W naszym przykładzie występuje ubezpieczenie OC, Skarb Państwa więc faktycznie żadnej szkody nie naprawi bo uczyni to za niego ubezpieczyciel. 

Pozostaje nam jeszcze kwestia uszkodzonego radiowozu. Jeśli radiowóz nie posiada ubezpieczenia AC, to odpowiedzialnością majątkową za jego uszkodzenie może zostać obciążony policjant. W pewnych przypadkach funkcjonariusz będzie mógł się od tej odpowiedzialności uwolnić. Czy udałoby się to w przedmiotowej sprawie? To zagadnienie na odrębną analizę.

Na tym zakończę ten i tak już przydługi wpis. Zwracam uwagę, że starałem się w nim zasygnalizować tylko podstawowe kwestie dotyczące odpowiedzialności funkcjonariusza Policji za spowodowanie wypadku drogowego. Jest to obszerna tematyka więc z pewnością będę do niej powracał. Dodam jeszcze tylko, że każdy przypadek jest inny i nawet drobne różnice w stanie faktycznym mogą powodować, że na pozór podobne zdarzenia będą oceniane inaczej zarówno na płaszczyźnie karnej, dyscyplinarnej jak i cywilnej. 

wtorek, 27 czerwca 2017

Odpowiedzialność majątkowa policjanta - podstawowe informacje

Taka sytuacja. Policjant parkuje radiowóz przed komisariatem i na skutek chwilowej nieuwagi zalicza obcierkę ze stojącym obok betonowym kwietnikiem. Radiowóz musi odbyć wizytę u blacharza i lakiernika. Radiowóz nie ma ubezpieczenia AC. Inny przypadek. Policjant w trakcie służby korzysta z przenośnego urządzenia umożliwiającego bezpośredni dostęp do Krajowego Systemu Informacyjnego Policji - popularnego "MTN-a". W wyniku nieuwagi urządzenie wypada mu z ręki i ulega uszkodzeniu. Jeszcze inny przykład. Policjant (co wydaje się wręcz nieprawdopodobne) umyślnie uszkadza powierzony mu sprzęt. Jak w takich sytuacjach kształtuje się odpowiedzialność policjanta za spowodowane szkody?

Odpowiedzialność majątkowa policjantów a także funkcjonariuszy innych służb mundurowych została uregulowana w ustawie z dnia 7 maja 1999 r. o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy Policji, Straży Granicznej, Służby Celno-Skarbowej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Więziennej, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego i Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Generalną zasadę odpowiedzialności majątkowej "mundurowych" wyraża art. 2 przytoczonej ustawy. Stanowi on, że funkcjonariusz, który wskutek niewykonania lub nienależytego wykonania obowiązków służbowych ze swojej winy wyrządził szkodę w powierzonym mu mieniu (mieniu Skarbu Państwa) ponosi odpowiedzialność majątkową w granicach rzeczywistej straty i tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, chociażby wynikająca z niego szkoda powstała po rozwiązaniu stosunku służbowego.

Jak przedstawia się zakres odpowiedzialności? 

Funkcjonariusz odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną nieumyślnie jest obowiązany do zapłaty odszkodowania w wysokości wyrządzonej szkody, jednak odszkodowanie nie może przewyższać kwoty trzymiesięcznego uposażenia przysługującego funkcjonariuszowi (art. 6).

Co istotne za zgodą organu lub jednostki naprawienie szkody przez funkcjonariusza może nastąpić poprzez przywrócenie stanu poprzedniego w całości, jeżeli nie narusza to interesu Skarbu Państwa. Sytuacja taka nie jest jednak często spotykana.

Jeżeli funkcjonariusz umyślnie wyrządził szkodę, jest obowiązany do jej naprawienia w pełnej wysokości (art. 8 ustawy). Czyli w takim przypadku nie występuje ograniczenie odpowiedzialności do 3 krotności uposażenia.

A co jeśli przy wykonywaniu obowiązków służbowych policjant wyrządzi szkodę osobie trzeciej, np. uszkodzi należące do niej mienie lub spowoduje u niej uszczerbek na zdrowiu

W takiej sytuacji, wyłącznie obowiązany do naprawienia szkody, na zasadach określonych przepisami Kodeksu cywilnego, jest Skarb Państwa reprezentowany przez organ lub jednostkę, w której funkcjonariusz pełnił służbę w chwili wyrządzenia szkody (art. 9 ustawy). 

UWAGA! O ile funkcjonariusz nie będzie zobowiązany do naprawienia szkody wyrządzonej osobie trzeciej o tyle będzie on już odpowiadał wobec Skarbu Państwa (komendanta), który faktycznie taką szkodę naprawił.


Ustawa przewiduje też przypadki kiedy odpowiedzialność policjanta może zostać ograniczona lub wyłączona (art. 4).

Funkcjonariusz nie ponosi odpowiedzialności majątkowej za szkodę:
1) w takim zakresie, w jakim organ lub jednostka, która dysponuje sprzętem i sprzęt taki funkcjonariuszowi wydała albo inna osoba przyczyniły się do powstania szkody lub jej zwiększenia;
2) wynikłą w związku z działaniem w granicach dopuszczalnego ryzyka.

Temat wyłączenia odpowiedzialności majątkowej policjantów jest dosyć złożony i postaram się nim zając w kolejnych wpisach.